Z powodu brzydkiej pogody na niczym nie umiem się skupić, więc idę spać. Przez ten deszcz nie mam sił na nic, jutro to zrobię. Boli mnie głowa, niskie ciśnienie dziś mamy, położę się spać. Uwielbiamy wyręczać się pogodą, bo wiemy, że nie odpowie nam prosto w twarz : wymyślasz, tak naprawdę ci się nie chce. Zawsze jest za zimno, za ciepło, za ciemno, za wietrznie. Na pracę, naukę, seks, spacer, jogging. Dobrze, że na picie zawsze jest dobra pogoda. W sam raz. Jak za zimno to grzaniec, za ciepło kolorowy drink, za ciemno wódeczka, za wietrznie piweczko. Dobrze, że alkohol rekompensuje nam uciążliwe zmiany pogody.
skomentuj (0)Po rozpoczęciu nowego semestru moje nadzieje na ciekawe przedmioty i ambitnych wykładowców już po raz czewarty legły w gruzach. Już nawet nie udało mi się zmusić siebie do pójścia na zajęcia w pierwszym tygodniu. Poziom wiedzy i doświadczenia odwrotnie proporcjonalny do poziomu wywyższania się przez prowadzących. Tylko w Polsce na uczelni wyższej najpierw powiedzą do Ciebie per Pan/Pani, a potem z przyjemnością potraktują jak śmiecia. Z drugiej jednak strony wyobrażając sobie ich życie też zrobiło mi się słabo. Dzień w dzień chodzić do pracy i po kilka godzin czytać kilkudziesięcioslajdowe prezentacje? Beznadziejność niektórych żywotów po prostu przygniata. I nie będę próbować tłumaczyć sobie, że to właśnie sprawia niektórym przyjemność i do tego są powołani.
Zaplanowanie procesu wprowadzania do użytku kart miejskich we Wrocławiu jest najgorzej zorganizowanym przedsięwzięciem władz w ciągu ostatnich kilku lat. PRL-owskie kolejki, które można podziwiać przed centrum usług klienta. Zagubieni kontrolerzy biletów, którzy nie potrafią posługiwać się nowymi zabawkami, czyt. aparatami do odczytywania kart miejskich. Wadliwe automaty zjadające pieniądze lub nieczytające kart płatniczych. Brak odzewu na infolinii, bałagan w biurze klienta. Przerosła nas na nowoczesność.
A Poznań szydzi, rozkłada miniaturowe murawy w różnych miejscach we Wrocławiu i podpisuje : ,, Jesteśmy gotowi na Euro 2012"
Wrześniowo - październikowe powroty studentów na uczelnie obfitują w niespodzianki. Mój ulubiony Harvard Dolnego Śląska (czyt. Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu) już na samym początku powitał młodych ludzi próbujących uporać się jeszcze z wrześniowymi poprawkami, iż warunek w tym roku podrożał z 300 do 500 zł. Przed dziekanatem wielu studentów składających po kilka podań o warunek, słaniało się na nogach z przerażenia. Na warunki zwiększa się popyt, to i cena wzrasta. A uczelnia rozwijać się musi. Po zatwierdzeniu warunków przez dziekanów budowa Dolnośląskiego Centrum Informacji Naukowej i Ekonomicznej ruszyła jak z bicza trzasnął. Władze uczelni nie bez powodu reklamują ją jako kształcącą z sukcesem menadżerów.
Zaskoczył również plan oraz jego zmiany w przeciągu kilku dni. Bez uprzedzenia oczywiście. Przyjazd Erasmusów w tym roku został również zauważony, tym bardziej, iż w tym roku wyróżniają się ciemną karnacją. Poza tym uhonorowani zostali przez nasz Harvard torebeczkami z logiem UE we Wrocławiu pełnymi różnego rodzaju ulotek, kalendarzyków, długopisów i innych gadżetów. Żeby wiedzieli, że trafili na fajną uczelnię. Jak co roku różnego rodzaju organizacje studenckie zakasają rękawy i szykują się do walki o nowych, pierwszorocznych najlepiej członków. Cukierki, zaproszenia i chorągiewki poszły w ruch.
Jedyne co niezmienne, to gburowatość pań w dziekanatach.
Współczesnym brakuje klasy, taktu, wyczucia, przyzwoitości i odrobiny skromności. Znów obniżamy poprzeczkę poziomu kultury, choć myślałam, że niżej się nie da. Latanie z gołym tyłkiem, wymiotowanie czy uprawianie miłości w miejscach publicznych, ba, zatłoczonych staje się normą.
Dobrze chociaż, że patrząc na innych wzrasta moje poczucie własnej wartości. Być może niesłusznie, ale prawdą nie jest to, co się wie, lecz to w co się wierzy ;]
1 maja wypada jak zwykle Święto Pracy. A cały maj zapowiada się tak pracowicie, że aż strach.
Zerówki, zaliczenia, juwenalia,piastonalia,ekonomalia.
A za tydzień pierwszy egzamin, jeah!
Pracujemy moje drogie szare komórki, pracujemy!
Jak się czegoś długo nie robi to się zapomina. Jeśli nie stajesz się lepszy, stajesz się gorszy. Proste.
Po wielu dniach niepisania mój mózg nie jest już ani bystry, ani lotny, ani kreatywny.
Czas na wiosenne porządki.
Odkurzamy szare komórki i zaczynamy myśleć.
Znów mocne postanowienie poprawy. Kibicuję sobie, żeby się udało.
Poza tym nie piję alkoholu od 9 dni.
O tym, że wszystko co napisałam powyżej to prawda świadczy fakt, że musiałam sprawdzić, czy słowo ,,niepisanie" pisze się razem czy osobno. Nie ma żartów